wtorek, 22 września 2015

16 ROZDZIAŁ.

PRZECZYTAJCIE NOTKĘ NA DOLE. CHODZI O DALSZE LOSY TEGO OPOWIADANIA!

Siedzimy u Zayna od wczoraj. Dziewczyny ucieszyły się z mojego przyjazdu, ale chyba najbardziej radością tryskała Trisha. Uwielbiam tę kobietę. Od rodziców nadal nie dostałam żadnej wiadomości, ani telefonu. To przykre, ale cóż rodziny się nie wybiera.
Od rana siedzę z mamą Malika w kuchni, przygotowując ciasta na przyjazd ich rodziny. Nie wiem czemu, ale stresuję się tym spotkaniem. Nie jest to w żadnym stopniu moja rodzina, więc to chyba normalne.
Około godziny 16 siedziałam w kuchni, już ubrana i gotowa do spotkania z rodziną Malików. Dziewczyny od rana wywiały gdzieś ze swoim bratem przez to nie widziałam się z Zaynem do tego czasu. Zaraz przede mną został postawiony kubek z ciepłą herbatą.
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się do Trish, która w tym momencie usiadła obok mnie.
- Victorio? Mogę o coś zapytać?
- Jasne. - odwróciłam się w jej stronę, tak żebyśmy były twarzą do siebie. Kobieta spojrzała na mnie niepewnie.
- Czujesz coś do Zayna?
Okej? Tego pytania się nie spodziewałam. Było to dziwne. Ja sama nie wiem co do niego czuje.
- Jeżeli wszystkie motylki, kiedy mnie dotyka, dreszcze i gęsia skórka, to uczucie... To chyba tak.  Ale jakie, sama nie wiem. Po za tym on ma już Perrie. A ja sama już odpuściłam - jakbym coś zaczęła - więc proszę cię zachowaj to dla siebie.
- Ale kochaniutka, ja widzę jak on na ciebie patrzy. Jest zakochany po uszy. - brunetka pocałowała mnie w czoło i odeszła. Zostawiając mnie samą, ze swoimi myślami. Czyżby Zayn był zakochany? We mnie? Wątpię. Chociaż... To jednak jej syn, zna go lepiej niż ja.
- Cześć księżniczko. - przywitał się ze mną Mulat całując mnie w policzek. - Jestem tak wykończony. Padam na twarz. Nie wyobrażasz sobie, jakie te kobiety potrafią być wkurzające, gdy co chwile zmieniają zdanie co do sukienki.
- Uwierz zdaje sobie z tego sprawę. Jakbyś nie zauważył sama jest kobietą. - zaśmiałam się wstając z krzesła. Przez co byliśmy bardzo blisko siebie, aż za blisko.
- Och zauważyłem, nawet bardzo dobrze. - chłopak chciał mnie chyba pocałować, ale do kuchni wbiegła starsza pani po 60, która zaczęła się witać - jak się okazało po chwili - ze swoim wnukiem. 
- Babciu to jest Victoria, moja...
- O jejuniu wreszcie! Kochanie, ale ty jesteś piękna! Zayn gdzieś ty znalazł taką piękną dziewczynę? Oświadczyłeś się jej już? - staliśmy jak dwa słupy soli. Czy ta kochana staruszka, która ściskała mnie z całej siły, twierdzi, że my... O nie! - Oj jaka ja głupia. Jestem Saliha, babcia Zayna. A to jest mój mąż Naim.
Do pomieszczenia wszedł starszy mężczyzna również po 60. Który nic, a nic nie zwrócił uwagi na swoją żonę. Od razu wziął swojego wnuka w ramiona.
Od 3 godzin siedzimy w salonie z prawie całą rodziną Zayna. Poznałam jego babcie, dziadka, kuzynów, kuzynki, ciocie, wujków. Nie pamiętam imion wszystkich, ale staram się je powoli zapamiętywać. Wszyscy są dla mnie przemili.
- Jak się poznaliście? - zapytała się kuzynka Camilla, jak dobrze pamiętam.
- Na przesłuchaniu do X-factor. Pamiętam to, byłam tak wściekła na Zayna, że odrzucił taki talent. Myślałam, że go rozszarpie, ale jak zobaczyłam Vi w jego domu... - odpowiedziała na nasze pytanie Wali. Widziałam, jak Zayn uśmiecha się na wspomnienie naszych 'początków'. Spojrzał na mnie tymi swoimi brązowymi oczami, w których za każdym razem się zatracałam.
- Śpiewasz? - zapytała tym razem ciocia.
- Tak, ale jeszcze nie zawodowo. Znaczy się, pracuję nad swoją płytą, ale idzie to powoli. Na razie chce zobaczyć jak to wszystko wygląda z innej strony. Dla tego też mieszkam z chłopakami. 
Zayn, który siedział po mojej prawej stronie, objął mnie ramieniem i przyciągnął do siebie.
- Oooo mielibyście piękne dzieci.
- Idealne. - szepnął Zayn, myśląc, że tego nie słyszę. Odwróciłam głowę w jego stronę. Spalił buraka. Pocałowałam go w policzek, wstając z kanapy. Pożegnałam się ze wszystkim i poszłam na górę. Byłam okropnie zmęczona.
Kiedy się już ogarnęłam położyłam się i zasnęłam.

Zayn pov

Kiedy Victoria wychodziła, obserwowałem każdy jej ruch. Nie mogłem nacieszyć oczu.  Była taka piękna, a ja taki głupi. Żałuje wszystkich rzeczy, które ją zraniły. Ale wtedy nie wiedziałem co do niej czuje. Pff wtedy nawet nie wiedziałem, że coś czuje.  Jednakże teraz wiem co do niej czuje i jestem pewien tego w 100%.
- Zależy Ci. - powiedziała moja mama. Odwróciłem wzrok od schodów i spojrzałem na nią. Wszyscy patrzeli na mnie.
- W cholerę, mamo. W cholerę!
- To postaraj się o nią. - zachęcała mnie babcia.
- To nie takie proste.
- Kto powiedział, że miłość jest prosta, braciszku? - spojrzałem w oczy mojej starszej siostry, która uśmiechała się do mnie. Pokiwała mi głową, że mam iść na górę do Vi. Tak też zrobiłem.
Wstałem i poszedłem do góry. Słysząc jeszcze za sobą głosy mojej rodziny, która mówiła jacy my to zakochani w sobie jesteśmy.
Otwarłem powoli drzwi i wszedłem do naszego pokoju. Victoria leżała na łóżku przykryta. Oddychała miarowo co oznaczało, że spała. Poszedłem wziąć prysznic i w samych bokserkach położyłem się obok brunetki. Nie chcąc jej obudzić, leżałem dalej od niej. Leżałem i patrzałem na nią. Wyglądała tak spokojnie, pięknie. Odgarnąłem jej włosy  z buzi. Przez co się poruszyła.
- Zayn? - szepnęła.
- Tak kochanie, to ja.
Mruknęła tylko coś pod nosem i przysunęła się do mnie. Obejmując mnie w pasie i kładąc głowę na mojej klatce. Kiedy jej ręka dotknęła mojego nagiego ciała, przeszedł mnie miły dreszcz. Zaczynałem słabnąć. Wiedziałem, że ona mnie osłabia, ale i wzmacnia.

Rano obudził mnie śpiew Victorii, który dochodził za drzwi łazienki. Jej głos był tak kojący, że każdy by przy nim zasnął.  Wizja budzącej się przy mnie brunetki, witając ją słodkim pocałunkiem, każdego poranka... To jest coś co chciałbym robić codziennie. Telefon Vi zaczął wydawać z siebie cholernie wkurzający dźwięk. Podniosłem go, sprawdzając kto się dobija do niej o godzinie 9 rano. Z chwilą w której spojrzałem na ekran, miałem ochotę rozjebać go o ścianę. Dzwonił ten jebany cwel - Andrew. No ja pierdole, wkurwia mnie on jak nikt inny. Za każdym razem jak się zbliża do MOJEJ Vi, mam ochotę wyjebać go przez okno. Gdyby ode mnie zależała jego praca...  Nagle telefon zaczął znowu dzwonić, jednak tym razem był to sms.

Od: Andrew <3
Kochanie jak Ci mija przerwa? Tęsknie za tobą. Oddzwoń.  :*

Nic nie poradzę, że nie mogłem się powstrzymać od usunięcia tej wiadomości.
- Czemu trzymasz mój telefon? - wystraszony spojrzałem w stronę drzwi, w których stała Vi w samym ręczniku.
- Uuu sprawdzałem godzinę.
- Okej.
Uśmiechnęła się do mnie uroczo i ruszyła do swojej walizki, bo ubrania. Gdy się schylała, czułem jak moje bokserki się napinają. Wstałem i podszedłem do niej. Prostując się zderzyła się z moim torsem.
- Jesteś piękna. - położyłem ręce, na jej biodrach.
- Zayn...
Przerwałem jej, całując ją. Jej usta były takie miękkie. Zakochałem się w nich... W całej jej...

 ******

Dzisiaj mamy wigilie. Wszyscy siedzimy przy stole i czekamy na Vi, która szykuje się i składa życzenia Tomlinsonowi. Cieszyłem się ogromnie, że te święta spędzam z rodziną i McCartney. Jednak widziałem, że tęskni za rodzicami. Nawet do niej nie zadzwonili... Znaczy się jednie jej tata przeprosił ją za to wszystko. Twierdząc, że mama to wymyśliła. Szczerze? Jakoś nie przepadam za nią. Zawsze wydawała mi się jakaś taka dziwna.
- Kochanie? - szturchnęła mnie Safaa. A bym spojrzał na mamę.
- Tak?
- Powiedz jej to dziś. - poprosiła mnie. Uśmiechając się uroczo.
- Ale co? - och dobrze wiedziałem o co jej chodzi.
- Kocham cię.
Chciałem jej odpowiedzieć, że się postaram, ale do jadalni weszła Victoria. I do cholery nie mogłem oderwać od niej oczu. Wyglądała przecudownie. Miała na sobie piękną, białą sukienkę. Sięgająca jej do kolan.

- Mhyy przepraszam, że tak długo, ale Lou nie mógł przestać gadać. - uśmiechnęła się i usiadła po mojej prawej stronie.
-Okej to no smacznego kochani. I wesołych świąt. - odezwał się mój tata.
Kiedy zaczęliśmy jeść, położyłem swoją dłoń na udzie brunetki. Miałem cichą nadzieję, że jej nie odtrąci. Lecz ona zrobiła coś całkiem innego. Swoją małą dłoń położyła na mojej, splatając nasze palce razem.
- Czas na prezenty! - Krzyknęła Safaa, gdy już każdy zjadł.
Usiedliśmy wszyscy w salonie, a dziewczyny wzięły się  za rozdawanie prezentów. Cała moja uwaga była poświęcona Victorii, która otwierała małe pudełko.
- Jeju jest piękny! - pisnęła.
- Podoba ci się?
- Żartujesz Zayn?! Jest piękny. - spojrzała na złoty łańcuszek z każdej strony, aż natknęła się na napis. - Z & V  FOREVER?
- Zayn i Victoria na zawsze. - szepnąłem, spuszczając głowę. Sam nie wiem czemu.

Victoria pov

Nie mogłam w to uwierzyć. Naprawdę kupił mi taki łańcuszek? Patrzałam na niego niedowierzająco. Miał spuszczoną głowę, jednak nie to przykuło moją uwagę. Miał na szyi łańcuszek taki sam jak ja. Chwyciłam go w palce, poszukując tego samego napisu. Nie mogłam kurwa uwierzyć! Miał identyczny, tylko zamiast FOREVER miał TOGETHER. Nie mogłam się powstrzymać, przytuliłam go z całej siły. Tak bardzo mi zależało. Z moich oczu zaczęły cieknąć łzy.
- Tak bardzo ci dziękuję Zayn. - odsunął mnie od siebie i patrzał prosto w moje oczy. Musnął delikatnie moje usta. Nie wiedziałam co mam zrobić, przecież jego rodzina siedzi koło nas i patrzy na nas. Ale byłam uzależniona od niego. Oddałam pocałunek. Zayn uśmiechnął się szeroko i powiedział dwa słowa, 9 liter, które zmieniły moje życie o 360 stopni. I sami się o tym za niedługo przekonacie.
- Kocham cię Victoria. Jestem ślepo zakochany.


____________________________________________________________________________

Kochani pewnie połowa z Was chce mnie zabić. Za to, że tak rzadko dodawałam rozdziały. Tak wiem ZAWALIŁAM, ale po prostu nie mam kiedy ich pisać i siły. Może się wydawać, że to takie łatwe, ale powiem szczerze, że nie. Dlatego mam dla Was propozycje :
1) Mogę zawiesić opowiadanie i oddawać dopiero wtedy kiedy będę miała skończoną cała pierwszą cześć (ja osobiście nie jestem za tą opcją)
2) Mogę dokończyć tą część kilkoma rozdziałami (2-4) i wziąć się za drugą część, ale drugą część zaczęłabym publikować dopiero kiedy miałaby ją całą. (PISANIE ZAJĘŁOBY MI Z KILKA MIESIĘCY) 
3) Będę pisać tą część do końca. Rozdziały bym dodawała co miesiąc, może dwa. Ale wtedy nie pisałabym drugiej części. Skończyło by się na pierwszej i tyle. 
CHOCIAŻ MACIE TEŻ OPCJE TAK: Jeżeli nie podoba Wam się przygoda McMalik mogę zawiesić opowiadanie albo skończyć je tak jak jest i zacząć pisać nowe. CAŁKIEM INNE. 
 I TERAZ NAJWAŻNIEJSZE. POMÓŻCIE. PISZĘ TO WSZYSTKO DLA WAS, WIĘC TO WASZE ZDANIE SIĘ LICZY NAJBARDZIEJ!!!!!!